Pracownik Białego Domu zarobił ponad 100 tys. dolarów na poufnych informacjach z przemówień Trumpa

rynek predykcyjnyhandel poufnymi informacjamiBiały DomPolymarketregulacjeKalshiTrumpCFTC
1 Godzin temuŹródło: blockweeks.com
Pracownik Białego Domu zarobił ponad 100 tys. dolarów na poufnych informacjach z przemówień Trumpa


Oryginał |Odaily Planet Daily(@OdailyChina

Autor |Golem(@web3_golem)

Biały Dom „nadworny” sufler, zarabiający ponad 100 000 dolarów na prognozach dzięki poufnym informacjom

Niedawno w Białym Domu wybuchł kolejny skandal związany z insider tradingiem.

Pracownik Białego Domu zarobił kilkaset tysięcy dolarów na rynku prognoz, wykorzystując poufne informacje. Jego prawdziwa tożsamość to operator telepromptera, który od lat odpowiadał za wyświetlanie tekstów przemówień Donalda Trumpa. Pracownik został zawieszony w obowiązkach i pozbawiony wynagrodzenia.

Ten operator telepromptera stał się trzecią osobą ujawnioną przez amerykański Departament Sprawiedliwości, która zarobiła duże pieniądze na rynku prognoz dzięki poufnym informacjom – po żołnierzu sił specjalnych biorącym udział w akcji schwytania Maduro i inżynierze bezpieczeństwa Google. (Powiązane artykuły: „Polymarket pomógł Trumpowi złapać przeciek wojskowy w 4 miesiące, ale za jaką cenę…” „Inżynier Google wplątany w sprawę insider tradingu na Polymarket”)

Zgłoszony przez Kalshi, zamrożone środki, ale bez odpowiedzialności karnej

Głównym bohaterem jest Gabriel Perez, który od 2016 roku obsługiwał teleprompter podczas przemówień Trumpa. Historia jego zatrudnienia jest dość dramatyczna – w 2016 roku zespół kampanijny Trumpa pilnie potrzebował operatora telepromptera, więc wpisali w Google „teleprompter”, znaleźli firmę Pereza i tak został zatrudniony.

Biały Dom „nadworny” sufler, zarabiający ponad 100 000 dolarów na prognozach dzięki poufnym informacjom

Gabriel Perez

Mimo że Perez został zatrudniony przypadkowo, przez te 10 lat stał się jednym z najbliższych współpracowników Trumpa. Amerykański „Politico” nazwał go nawet „jedyną osobą, której Trump ufa”, a Perez często w ostatniej chwili nanosił poprawki do publicznych wystąpień samego Trumpa.

Dlatego Perez był jedną z niewielu osób, które miały wcześniejszy dostęp do pełnych tekstów przemówień Trumpa i praktycznie sprawował ostateczną kontrolę nad wszystkimi przygotowanymi wystąpieniami. Ta władza nie była mała – oficjalne stanowisko Pereza w Białym Domu to zastępca asystenta prezydenta i doradca techniczny, z roczną pensją 175 000 dolarów, tylko o 20 000 dolarów mniej niż szefowa personelu Susie Wiles i sekretarz prasowa Karoline Leavitt.

Takie wynagrodzenie w USA należy do wysokich dochodów, ale chciwy Perez nie był zadowolony.

Gdy rynek prognoz stał się popularny, tysiące graczy zaczęło obstawiać, jakie konkretne słowa Trump wypowie podczas danego przemówienia. Perez odkrył, że jego „przywileje” mogą przynieść mu jeszcze więcej bogactwa.

Śledczy CFTC ustalili, że Perez obstawiał kilkanaście przemówień Trumpa w ciągu około trzech miesięcy, zarabiając łącznie ponad 100 000 dolarów. Obejmowały one przemówienie Trumpa w prime time w grudniu ubiegłego roku, wystąpienie na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w styczniu tego roku, orędzie o stanie państwa w lutym oraz przemówienie podczas ceremonii wręczenia Medalu Honoru w marcu.

Ustawowa pensja prezydenta USA wynosi 400 000 dolarów rocznie, a z dodatkami około 569 000 dolarów. Gdyby Perez nie został złapany, przy tempie zarabiania 100 000 dolarów w trzy miesiące, jego roczny dochód przekroczyłby pensję prezydenta, mimo że miał mniej władzy.

Ale nawet znając treść przemówienia, Perez nie zawsze mógł przewidzieć, które słowa Trump wypowie, ponieważ Trump często improwizował, odchodząc od tekstu. Gdy Trump pominął słowo, na które Perez postawił, ten natychmiast sprzedawał, aby ograniczyć straty. Sam Trump przyznał podczas przemówienia w Detroit Economic Club w styczniu, że w 80% przypadków nie patrzy na teleprompter.

Podobnie jak w przypadku żołnierza sił specjalnych i inżyniera Google, ujawnienie Pereza nastąpiło dzięki dobrowolnemu zgłoszeniu przez platformę prognoz. Perez często korzystał z Kalshi do insider tradingu. Od marca tego roku system monitorowania Kalshi wykrył nietypowe transakcje związane z konkretnymi słowami w przemówieniach Trumpa i zwrócił uwagę na Pereza.

Po zakończeniu wewnętrznego dochodzenia Kalshi szybko zamroziło ponad 90 000 dolarów na koncie Pereza i przekazało sprawę amerykańskiej Komisji Handlu Towarami i Kontraktami Terminowymi (CFTC). Trump, dowiedziawszy się o tym, skomentował: „To obrzydliwe” i osobiście zdecydował o zawieszeniu Pereza bez wynagrodzenia.

Perez przez chciwość stracił wszystko – nie tylko nie odzyskał zysków z rynku prognoz, ale także stracił pracę. Jednak w porównaniu z żołnierzem sił specjalnych i inżynierem Google, Perez miał szczęście, ponieważ amerykański wymiar sprawiedliwości nie wszczął przeciwko niemu postępowania karnego, więc nie trafi do więzienia.

Podczas śledztwa CFTC powiadomiło federalnych prokuratorów na Manhattanie, ale ci odmówili wszczęcia dochodzenia karnego. Według źródeł, pracownicy nadzoru CFTC wyrazili gotowość do ugody z Perezem i omówili z nim warunki, które zakładają zwrot zysków i zaprzestanie podobnych transakcji w przyszłości.

Perez to dopiero początek czystki wśród insiderów na rynku „wzmianek”

Perez nie trafił do więzienia, ponieważ prokuratorzy uznali, że jego działania nie stanowią przestępstwa – nie ujawnił ważnych informacji rządowych ani nie zagroził bezpieczeństwu narodowemu. Jak powiedział Trump: „To tylko obrzydliwe”, niszcząc wizerunek uczciwości urzędników państwowych.

W marcu tego roku Biały Dom ostrzegł pracowników, aby nie wykorzystywali niepublicznych informacji do obstawiania na rynku prognoz. Rzecznik Białego Domu Davis Ingle powiedział: „Biały Dom ma surowe zasady etyczne i oczekujemy, że wszyscy pracownicy i urzędnicy będą ich przestrzegać.”

Ale Perez z pewnością nie jest jedynym pracownikiem Białego Domu, który zarabia na poufnych informacjach. Trump, który otwarcie zakłada płatne grupy, tym bardziej nie ma prawa oceniać tego operatora telepromptera (Powiązany artykuł: 100 000 dolarów miesięcznie – Trump zaczyna sprzedawać „Alpha”).

Nic dziwnego, że Perez uległ pokusie – rynek „wzmianek” w prognozach jest rzeczywiście najłatwiejszy do manipulacji. Gdy koszt uczestnictwa insidera jest bardzo niski, a potencjalny zysk bardzo wysoki, przestaje to być kwestia moralności, a staje się problemem konstrukcji mechanizmu. W obliczu zysków nawet pozornie przyzwoici i prawi politycy nie mogą zagwarantować, że nigdy nie przekroczą tej granicy.

Zasada rynku „wzmianek” polega na tym, że użytkownicy obstawiają konkretne słowa, frazy lub tematy, które pojawią się w publicznych przemówieniach. W porównaniu z innymi wydarzeniami (jak wybory polityczne czy wydarzenia sportowe), koszt oszustwa na rynku „wzmianek” jest bardzo niski. Nie tylko osoby takie jak Perez, które znają treść przemówienia z wyprzedzeniem, ale nawet sam mówca może oszukać jednym słowem, materializując „jedno słowo warte tysiąc złotych”.

Podczas ceremonii wręczenia nagród Grammy w lutym tego roku, prowadzący Trevor Noah, po powiedzeniu „Witamy z powrotem na Grammy”, nagle krzyknął „Potato” (ziemniak). Gdy wszyscy byli zdezorientowani, Trevor Noah kontynuował: „Jeśli obstawiałeś na Polymarket, że powiem to słowo, zarobiłeś fortunę” i pogratulował użytkownikowi „Noah 22”. W rzeczywistości jednak na Polymarket nie było opcji „potato” w zakładzie „co zostanie powiedziane na Grammy”, a użytkownik „noah-22” był fikcyjny.

Biały Dom „nadworny” sufler, zarabiający ponad 100 000 dolarów na prognozach dzięki poufnym informacjom

Prowadzący Grammy krzyczy „potato” podczas ceremonii

Niektórzy analitycy uznali to później za działanie marketingowe Polymarketu, ale pokazało to już zdolność osoby do manipulowania rynkiem „wzmianek”.

Jest jeszcze bardziej bezpośredni przykład. W październiku 2025 roku Coinbase zwołał konferencję telefoniczną dotyczącą wyników za trzeci kwartał. Pod koniec spotkania CEO Brian Armstrong powiedział, że zauważył, iż wiele osób obstawia na rynku predykcyjnym, co wymieni podczas tej rozmowy. Więc otworzył Polymarket i przeczytał wszystkie opcje, co ostatecznie doprowadziło do tego, że wszystkie wyniki na tym rynku osiągnęły 100%, kończąc remisem.

To tylko dwa przykłady pokazujące kontrolę osoby nad rynkiem „wzmianek”. Oczywiście jest wiele innych osób, które naprawdę czerpią z tego zyski, pozostając w ukryciu. Jednak wraz z zaostrzaniem regulacji rynków predykcyjnych, w przyszłości insiderzy rynku „wzmianek” mogą zostać całkowicie wyeliminowani, a Perez to dopiero początek.

W zeszłym miesiącu Kalshi zaktualizowało politykę, wymagając od użytkowników ujawnienia miejsca pracy. Bobby DeNault, szef egzekwowania przepisów w Kalshi, wyjaśnił powód: „Jeśli posiadasz pewne informacje z powodu pracy lub zatrudnienia i masz związane z tym obowiązki prawne, masz obowiązek nie wykorzystywać tych informacji na swoją korzyść ani nie używać ich do celów prywatnych.” Polymarket nie nałożył jeszcze tak surowych wymogów ujawniania na użytkowników, ale w coraz bardziej konkurencyjnym i zgodnym z przepisami sektorze rynków predykcyjnych, można się spodziewać, że wkrótce pojawią się bardziej rygorystyczne wymogi zgodności.

Od żołnierzy sił specjalnych, przez inżynierów Google, po operatorów teleprompterów w Białym Domu – rynki predykcyjne stopniowo eliminują insider trading. Jednocześnie rynek przechodzi proces demistyfikacji rynków predykcyjnych. Kiedyś sądzono, że odzwierciedlają one mądrość tłumu, w rzeczywistości są tylko bankomatem dla nielicznych insiderów.

Choć eliminacja insider tradingu sprawi, że rynki predykcyjne będą bardziej zgodne z przepisami, oddali je również od prawdy i przybliży do czystego kasyna.



Źródło link